Lego

Mówimy do niego TYM szalonym tonem :-) :-) i on jest zachwycony!! Największą nagrodą jest dla niego taka pochwała, a nie głaskanie

“Lego”

Witam :-)

lego 1lego 2lego 3

Chcieliśmy się pochwalić osiągnięciami po pierwszym szkoleniu :-)

  • codziennie po południu zawijamy Lego posiłek w szmatę/ skarpetkę, i ukrywamy w mieszkaniu. Na początku pies mógłby spokojnie umrzeć z głodu zanim by cokolwiek znalazł. Ale za każdym następnym razem Lego zaczyna węszyć, i idzie mu coraz lepiej! Radość po znalezieniu „kolacji” jest nie-do-o -pi-sa-nia!! ;-) Czyste szaleństwo i łezka w oku :-)
  • chwalimy go gdy “przypadkiem” siada lub leży, dlatego przy naszym obiedzie kładzie się od razu, i już nie żebra. W kuchni podobnie, podczas gotowania przychodzi, ale kładzie się i czeka.
  • wciąż czasem się oblizuje gdy go wołamy i cos od niego chcemy, ale wg nas dużo mniej. Nie budzi nas już dźwięk kiedy Lego wylizuje się (jak kot) w nocy.
  • mówimy do niego TYM szalonym tonem :-) :-) i on jest zachwycony!! Największą nagrodą jest dla niego taka pochwała, a nie głaskanie (co ograniczyliśmy, bo się ewidentnie odwraca).

Gdy chcemy się poprzytulać, ustawiamy się bokiem, gdy chcemy go pogłaskać, robimy to jedną ręką, dwie ręce wyciągnięte w jego stronę sprawiają, że się odsuwa. Staramy się wiec nie zabierać mu (nieświadonie) przestrzeni.

  • szkolenie mające na celu, aby pies puszczał zabawkę którą ma w pysku: z kawałkami parówek jako smakołykami w kieszeni, i TYM tonem przyniosło 100% sukcesu. Pies wypuszcza przedmiot od razu, i dodatkowo się cieszy (a nie stresuje).
  •  spacery.

Wciąż nie wychodzimy z nim codziennie, ale już z 4 razy w tygodniu. Bawimy się teraz przy bramie a nie na ogrodzie, by “odczarować to miejsce”. Ostatnio bawiliśmy się przy otwartej bramie, trochę na ulicy trochę na podwórku: rewelacja! Mamy zabawkę tylko na spacery: kawałek ukochanej liny z Castoramy, która trzymana w pysku spełnia role smyczy. Podczas szalonej zabawy nie zwracamy uwagi na inne psy, choć musimy pilnować, by się nie rozkojarzyć… :-) Na spacerach zawsze mamy ze sobą parówki, i ładnie wracamy po smakołyk. Czasem odbiegamy baaaardzo daleko, ale widząc że właściciele się zatrzymali, i nie idą za psem – Lego wraca.

Newralgiczny teren sąsiadów przejeżdżamy w aucie. Na łąkach spacerujemy na smyczy (zaczepienie jej z przodu i na plecach sprawia cuda!!), jak również mamy czas wolny na szaleństwo. Wciąż trochę się ciągniemy, mniej niż przedtem bo z tym upięciem jest nam dużo  łatwiej, no ale przede wszystkim na razie stawiamy na PRZYJEMNY SPACER :-)

Przy następnym spotkaniu będziemy ćwiczyć poznawanie innych psów.  Ewidentnie, Lego nie wie jak zacząć takie spotkanie. Do ogrodzenia z innymi psami podchodzimy kołując i zawracając, unikamy bezpośredniego i bliskiego kontaktu, ale staramy się by te miejsca nie kojarzyły się z „psią awanturą”, tylko ze spokojnym spacerem. I chyba się nam powolutku udaje…

Chcielibyśmy nauczyć też Lego noszenia czegoś w pysku na spacerze, czasem się nam udaje, czasem nie, pracujemy nad tym :-)”